Cześć kochani!

Zauważyłam, że od jakiegoś czasu ciężko jest mi się skupić na pisaniu w domu. Śmiech, płacz dziecka i generalnie chaos w domu i mimo, że mam ten czas dla siebie i nic nie powinno mnie interesować, to jednak ciężko jest się od tego odciąć … matki na pewno wiedzą o czym mowa 😉 Dlatego siedzę sobie tutaj w Starbucsie, z pyszną kawą i na maksa zrelaksowana piszę sobie posta 😀

Mój synek za chwilę będzie miał już 6 miesięcy i od jakiegoś czasu przedstawiamy mu różne pokarmy. Szczerze Wam powiem, a raczej napiszę, że zanim ten moment nastąpił tylko powierzchownie się przygotowywałam do tematu. Myślałam, że mam jeszcze kupę czasu, jednak szybko zleciały te 4 miesiące i mnie i męża aż korciło, by podać Oliwierowi coś innego niż mleko, bo już niby można…

Naszym pierwszym zakupem były organiczne owocki i lunche w saszetkach do wyciskania. Skład dobry, bo to oczywiście w pierwszej kolejności sprawdzamy, tylko do końca nie byłam przekonana czy Oli jest już gotowy na nowe doznania kulinarne. Do miseczki wycisnęłam, odrobinę puree z jabłka i zanim podałam Olwierowi sama spróbowałam i zdziwiłam się ogromnie, że jest to aż tak kwaśne … Oli oczywiście w trakcie degustacji się wykrzywiał i stwierdziłam, że to był chyba błąd zaczynać tak wcześnie. Następnego dnia zobaczyłam, że mamy jeszcze taką jedną saszetkę z banankiem. i również wycisnęłam odrobinę do miseczki i przed podaniem sama spróbowałam tego wynalazku … znów kwaśne, nie sądzę by banan powinien tak smakować.

Poprzestaliśmy prób i na kolejny dzień ugotowałam dla bąbla troszkę marchewki, zmiksowałam i podałam. Oli był wniebowzięty! Bardzo mu, to danie posmakowało, no a ja oczywiście byłam wzruszona jak mój synek szybko dorasta 😉

Właściwie od tamtego momentu podawałam już ziemniaczka, marchew, rozgniecionego bananka i gruszkę. Nie jestem ekspertem, ale obserwuję moje dziecko i wiem jakie jedzonko mu odpowiada. Może pewne matki skrytykują to, że nie podaje produktów po kolei jak to mówi zwyczaj, ale po prostu czuję co mu posmakuje i nie zaszkodzi. Oli nadal jest bardziej na etapie degustacji smaków, niż faktycznego jedzenia. Znacznie bezpiecznej czuję się przy mleku, a ja na siłę nie mam zamiaru wciskać mu większych porcji. Najwyraźniej nie jest jeszcze gotowy na stałą zmianę menu i to jest OK, bo na wszystko przyjdzie czas. 😉

Kiedy zacząć wprowadzanie nowych pokarmów do diety dziecka? 

Według najnowszych badań naukowych w zakresie żywienia niemowląt najlepiej zacząć wprowadzać pokarmy stałe do diety po ukończeniu 6 miesiąca życia. Dlaczego ?

Wszystkie składniki odżywcze jakie potrzebuje nasz maluch do 6 miesiąca życia znajdują się w pokarmie matki, bądź w mleku modyfikowanym. Po 6 miesiącu zwiększa się zapotrzebowanie na pewne składniki odżywcze jak np. żelazo. Od 6-12 miesiąca życia dziecka powinniśmy wprowadzać dla niego pokarmy tak, by w 12 miesiącu życia dziecka pokarmy stałe stanowiły znaczną część diety.

Jak zacząć wprowadzanie nowych smaków ?

Najlepszym rozwiązaniem będzie metoda prób i błędów. Mianowicie w małych ilościach tak jak robię to ja przedstawiać po kolei nowe smaki. Dla dziecka to ogromne wydarzenie, bo to coś całkiem zupełnie innego niż słodkie mleko, które z łatwością spływa po języku i ląduje w żołądeczku. Tutaj trzeba większej precyzji i pomyślunku. 😉 Dziecko będzie smakować coś nowego, doświadczać językiem całkiem inną fakturę i musi nauczyć się przemieszczać jedzenie z początku do końca języka, a to może troszkę potrwać. Degustacja na etapie początkowym jest czasochłonna i musimy być bardzo cierpliwi, co wydaje mi się nie będzie stanowić problemu, bo to jednak jest ekscytujący moment dla dziecka, ale przede wszystkim dla rodzica. Nasza pociecha dorasta i już niedługo będzie całkiem samodzielna ! Nie no przesadzam, ale to bardzo wzruszający moment, rodzic czuje dumę !  To pewne 😉

Karmić powinniśmy kiedy rodzic, ale przede wszystkim dziecko jest zrelaksowane i prawdopodobnie nie będzie, to dla niego stresujące doświadczenie. Nigdy też nie powinniśmy popędzać dziecka ani na siłę wpychać mu jedzenia do buzi! W moim odczuciu dziecko tylko zrazi się do jedzenia, a to będzie całkowite przeciwieństwo od zamierzonego efektu. Jeśli dziecko nie jest już skore do jedzenia, to może być już syte albo zwyczajnie jedzenie mu nie smakuje. Jakieś 3 tygodnie temu położna powiedziała mi, by próbować podawać dziecku rzeczy które mu nawet nie smakują, bo jak już skosztuje je wiele razy ( coś koło 20 ) to jego kubki smakowe zaczną lubić dany smak. Może coś w tym jest i będę za jakiś czas mogła sprawdzić to sama na swoim własnym dziecku ;)) haha

 

Generalnie, to co mówią nam badania naukowe a co zrobiłam ja, to dwie różne rzeczy …  Przygotowuję synka na stałe posiłki, ale ich jeszcze nie ma. Jestem matką, nie jestem nieomylna i mogę mieć tylko nadzieję, że to co zadecyduję będzie najlepsze dla mojego dziecka. W tym momencie badania mówią nam jedno, ale być może za 10 lat kolejne wyniki badań będą całkiem inne. Kto to może wiedzieć? 😮

Chciałam Wam przestawić jak wygląda wprowadzanie diety dla maluszka w naszej rodzinie oraz jak szablonowo powinno się to robić, użyjecie tej czy innej wiedzy/odczuć wedle własnych upodobań. Ile rodzin tyle opinii 😉 I to jest bardzo OK ! Dzięki temu matki czy ojcowie mogą wymieniać się doświadczeniami i opiniami. Ja nie zmieniłabym tego, że Oli zaczął próbować nowych smaków tak wcześnie. Widzę jak patrzy na jedzenie i moje kubki z napojami. Pożera wszystko wzrokiem i jest tak ciekawski, że chce, by wszystko widział i odczuwał ! 😉

Do następnego, buziaki xxx