Ostatnio wiele się u nas działo i brakuje czasu na cokolwiek dlatego troszkę mnie tutaj nie było 🙂 Zacznijmy od tego, że 26 czerwca nasz mały Oli miał swoją pierwszą operację. Dużo mentalnych przygotowań przed tym wielkim dniem i wiele zrobionych zdjęć, by zapamiętać ten przesłodki i jedyny w swoim rodzaju uśmiech 🙂

W dzień operacji przyjechaliśmy do szpitala na 7 rano a Oli musiał być na czczo i swoje ostatnie mleczko dostał przed 2 nad ranem. Spać nie mogłam tej nocy … to mało powiedziane. Pakowałam nas do szpitala licząc na to, że zostaniemy tam na dwie nocki choć miałam nadzieję, że wypuszczą nas szybciej. Jednak człowiek najlepiej się w domu czuje i bąbel pewnie także. Po przyjeździe do szpitala nie wiedzieliśmy dokładnie o której będzie wykonana operacja, ponieważ chirurdzy wykonują kilka operacji w ciągu dnia, ale dopisało nam szczęście i byliśmy pierwsi w kolejce.

Mimo, że byliśmy zestresowani z mężem, to od momentu pojawienia się w szpitalu co chwila zaglądali do nas lekarze, chirurdzy i anestezjolodzy i pytali o nasze samopoczucie, tłumaczyli dokładnie jak będzie wyglądać cały zabieg i zapewniali, że wszystko będzie dobrze. Oli miał mieć powierzchowne zszycie wargi, by przygotować usta na kolejną większą operację i zrobiono mu znaczną część podniebienia. Przebraliśmy Oliwierka w szpitalną piżamkę i zostaliśmy zaproszeni do pokoju w którym miał mieć podane znieczulenie ogólne. Oli dzielnie walczył z anestezjologiem kiedy założył mu maskę by podać znieczulenie ogólne i było to coś w rodzaju instynktu przetrwania, wiedział, że coś jest nie halo i było mi przykro, że się tak czuje, a ja nie mogę nic zrobić. Jak Oli już zasnął i został położony na łóżku uścisnęłam mu rączkę i patrząc na niego starałam się zapamiętać każdy najmniejszy detal jego usteczek.

Dostaliśmy pager w razie zakończenia się operacji, lekarze mieli nam dać znać i kazano iść nam na zakupy albo kawę, by się nie stresować.

Operacja miała trwać od 3 do 4 godzin. Czekaliśmy w coffee shopie i zajadaliśmy stres słodkimi bułkami 😉 Operacja przebiegła sprawnie i chirurdzy skończyli przed czasem, bo w niespełna 3 godziny. Jak zobaczyłam mojego synka to byłam przeogromnie szczęśliwa, że wszystko poszło zgodnie z planem a mój maluszek jest spokojny i nie jest w bólu. Oczywiście to zasługa środków przeciwbólowych. Przez jakiś czas sączyła mu się krew z usteczek, ale to było całkiem normalne.

Generalnie Oliwier bardzo dobrze poradził sobie z całą sytuacją . Dobrze spał, ale znacznie krócej niż normalnie, czego się spodziewałam, bo jednak operacja to duże wydarzenie i przeżycie dla organizmu. Oli miał podawane leki przeciwbólowe regularnie (paracetamol i ibuprofen, morfinę dostał tylko raz). Apetyt też wrócił mu od razu pomimo opuchniętej buźki i dzięki temu właściwie zostaliśmy wypisani do domu na drugi dzień. Nie mogłam być bardziej dumna z niego!! Taki silny i dzielny chłopak 🙂

Podawaliśmy Oliemu leki przeciwbólowe przez jakieś 10 dni, ale nie aż tak regularnie, ponieważ obserwowaliśmy go i nie chcieliśmy faszerować go lekami bez powodu jeśli ich nie potrzebuje. Dziś mija już równy miesiąci od jego operacji i bąbel wrócił już do swojej rutyny spania, czyli zaczyna w nocy spać 6 godzin z rzędu, mleko i znów spanko. Od dwóch dni jednak ma gorączkę i bolą go dziąsełka bo dwa pierwsze ząbki na dole wychodzą 😀 Nie jest nam dane pospać, a jemu odpocząć od dyskomfortu 🙁 Generalnie usteczka się ładnie zagoiły 🙂

Do tego przyleciała do mnie mama na kilka dni by zobaczyć wnuka po raz pierwszy i troszkę pomóc w codziennych obowiązkach. Super było mieć z kim wypić gorącą kawę z rana i mieć pomoc z maluszkiem w ciągu dnia. Mieszkam w takim miejscu gdzie najbliższe sklepy i place zabaw są 30 min drogi od mojego domu niestety, a mały dopiero powoli zaczyna przekonywać się do spacerów, więc nie mam aż tak dużo towarzystwa jakbym chciała. Dlatego w tym tygodniu załatwialiśmy różne formalności i wystawiliśmy dom na sprzedaż i już szukamy innego w większym miesteczku gdzie sklepy, przedszkola i parki są na wyciągnięcie ręki. Nie mogę się doczekać tej zmiany, bo to będzie zmiana na duży plus. Wiem, że takie przeprowadzki to proces, ale liczę na to, że do końca roku już będziemy w nowym domku:))

O operacji napisałam tak powierzchownie, tylko najważniejsze fragmenty, ale jeśli macie jakieś pytania proszę pisać chętnie odpowiem 😉 Oliwierka czekają jeszcze dwie operacje przed  ukończeniem roczku i już się tym stresuję, ale wiem, że będzie wszystko dobrze 😉

Taki mały update z mojej strony, do usłyszenia, buziaki xx