Cześć wszystkim !
Ostatnimi czasy dość często rozmyślam nad tym jak moje życie się zmieniło odkąd zagościł w nim nasz mały jegomość 🙂

Jest totalnie inaczej niż się tego spodziewałam !

Po pierwsze: sądziłam, że zaraz po porodzie wrócę do formy jak te wszystkie inne piękne kobiety, które zamieszczają swoje zdjęcia na Instagramach, a tu rzeczywistość okazała się inna. Wręcz brutalna powiedziałabym, bo zostało ze mną jeszcze 6kg po porodzie i nie mam kiedy ich zrzucić 🙂 Jem w pośpiechu i kiedy tylko mogę, bo mój maluch dba o to by mamusia się z nim nie rozstawała, ale przynajmniej wyeliminowałam prawie do zera śmieciowe jedzenie … No prawie, bo jak wstaję o 3 nad ranem, by zrobić butlę dla bąbla, to skubnę sobie jakieś ciasteczko, by szybko przejrzeć na oczy … a co, trzeba się ratować 🙂

Po drugie: przed porodem byłam  bardzo zadbaną osobą i powtarzałam sobie jak mantrę, że dziecko tego nie zmieni. Będzie mamita zawsze umalowana, bo to aż tak dużo czasu nie zajmuje. Paznokcie zrobione, czyste pachnące włosy będą, a przede wszystkim świeżutkie ubrania no bo jak inaczej 😉 Czytałam na internetach na profilach instagramowych i facebookowych, że to niemożliwe, by kobiety nie miały choć chwili dla siebie by zadbać o czysty, świeży wygląd. Piszą to kobiety, których profile instagramowe wyglądają jakby macierzyństwo byłą istną sielanką, a one same wyglądają jakby zajmowały się dziećmi z doskoku. Nie wiem, może mają ekstra moce i wyrabiają się ze wszystkim, ale ja raczej muszę wybierać. Często znajdę czas, by z rana szybko ochlapać twarz wodą, umyć włosy i czasem zrobić makijaż, ale z tego względu, że jestem chyba pedantką, wolę zmyć naczynia wstawić pranie i ogarnąć resztę rzeczy które kłują mój wzrok – wszystko oczywiście jeśli synuś pozwoli 😉

Po trzecie: jak już Oli będzie z nami będę dużo z nim spacerować. Będzie piękna pogoda, a my kupiliśmy mu wypasioną furę – będzie ją uwielbiał 🙂 What possibly could go wrong ? Mój syn nienawidzi być przypięty do czegokolwiek, a do wózka to już w ogóle. Każdy spacer kończy się praktycznie histerią i kończymy w domu po max 30 min. Zazwyczaj wracam pchając wózek z dzieckiem na rękach, które też czasem i z takiego wyjścia nie jest zadowolone. Więc większość dnia kiszę się w domu, albo jak jest ładna pogoda udajemy się na małe tournée po ogródku. Oczywiście ja w roli środka lokomocji, a jakżeby inaczej 🙂

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale właściwie, to teraz zdaję sobie sprawę, że nie można zaplanować macierzyństwa. Moje życie codzienne nie przypomina tego, które sobie wcześniej wymyśliłam. Przytoczę Wam moje ulubione powiedzenie zanim urodziłam, że mogłabym zostać matką na pełen etat, dbać o dom i dobre wychowanie i edukację moich dzieci i by cała rodzinka pysznie i zdrowo jadła. Hahahahah stek bzdur muszę z przykrością przyznać. Nie znam kobiety, która może funkcjonować w taki sposób bez efektów ubocznych 😉 Kocham bardzo moje dziecko , to moja duma, ale nie mogę się doczekać, aż wrócę do pracy i choć trochę odetchnę od tego domowego zgiełku. Także w duchu liczę na to, że już niedługo Oli troszkę się usamodzielni i przekonam go też do spacerów, bo na maksa utrudnia nam to życie .

Jeśli chodzi o moją figurę, formę i psychiczne samopoczucie, to stwierdzam, że dojrzałam do tego, że wszystko przychodzi z czasem. Na portalach społecznościowych jest mega nacisk na to, że młode kobiety powinny być posiadaczkami nieskazitelnej figury. Ostatnio robię dużo zakupów online i gdzie nie zajrzę, to modelki reklamują obcisłe i krótkie ciuchy, które są tak na prawdę odpowiednie dla niewielkiej ilości kobiet, bardziej dla dziewcząt powiedziałabym.  Ciało przyszłej matki zmienia się przez praktycznie 9 miesięcy, a potem jest wymęczone porodem, albo cięciem cesarskim tutaj w moim przypadku. Od razu po porodzie czułam się bardzo słabo z tym jak wyglądam i jak mało miałam energii. Teraz, już akceptuję siebie coraz bardziej, ale nie spoczywam na laurach i dbam o kondycję chociaż jest ciężko.

A z co z naszą kobiecością ? Też różnie bywa w moim przypadku. Widzę, że ciało nie jest takie jakie było, kilka rozstępów na brzuchu i większe uda. Mąż w każdym bądź razie nie daje po sobie poznać, że cokolwiek się zmieniło. Ba, cały czas powtarza, że jestem piękna i widzę, że patrzy na mnie tak samo zanim pojawiło się na świecie nasze dzieciątko. Widzę, że ma duży szacunek do tego przesz co ciało kobiety przechodzi ;)) Życzę każdej mamie tak wspierającego i kochającego partnera.

Przed dzieckiem miałam mnóstwo wolnego czasu po pracy. Zakupki, siłownia, kawusia w ulubionej kawiarni i odpoczywanie na weekendy przy netlfixie i lampce wina 😉 Było pięknie 🙂 Teraz wymieniamy się między sobą dzieckiem w wolnych chwilach, ale nadal dbamy o to, by wyskrobać wspólny czas razem. Też jest pięknie, ale grafik bardziej napięty. Pierwszy czas razem kompletnie bez dziecka mieliśmy gdy Oli skończył 3 miesiące i zdecydowaliśmy wybrać się na wspólny trening 😉 Wróciłam do domu szczęśliwa i odprężona. Niestety nie mamy tutaj w UK dziadków, którzy mogliby nam pomóc od czasu do czasu, ale radzimy sobie jak tylko możemy.

Podsumowując – zmieniło się wiele, o wiele więcej niż tutaj napisałam, ale reszta to drobiazgi. Macierzyństwo, to ciężka praca i podziwiam wielodzietne rodziny, które radzą sobie z tym całym zgiełkiem i normalnie funkcjonują. Jesteśmy matkami, żonami, ale przede wszystkim kobietami. Adresujmy swoje potrzeby i nie zapominajmy o tym, by każdego dnia znaleźć chociaż pół godziny dla siebie. Przeczytać fragment ulubionej książki, wypić gorącą kawę czy obejrzeć serial by odrobinę odetchnąć od codziennych obowiązków. Też nam się należy i nie dajmy sobie wmówić, że wszyscy inni są ważniejsi.

Szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa cała rodzina 🙂 Buziaki xxx